środa, 13 listopada 2013

Odetta / Pocket doll


Pamiętacie moją pierwszą lalę kieszonkową - Calineczkę ?
Obiecałam pokazać jej przyjaciółkę, do tej pory tego nie zrobiłam, a ona czeka cierpliwie na swój debiut blogowy ;)
Oto ona - Odetta, prosto z Jeziora Łabędziego.
Szyta, malowana akrylami.





























Zdradzę, że powstała jeszcze jedna taka malusia laleczka, o której niebawem ;)



na koniec taki puchaty akcencik, Józek Brudasek, który wrócił umorusany i zmęczony z nocnego polowania



12 komentarzy:

  1. ojej... jaka malutka laluszka. śliczniutka pannica:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł, kieszonkowa lalusia no urocza!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja uwielbiam takie lalki :) szczególnie jak są takie małe :) robię troszkę inne laleczki, ale ta jest cudna :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu śliczna! Laleczka z duszą i sercem :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciesze się, że Wam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lalunia cudna! no i nareszcie pana Jozka poznalam :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi i dziękuję że poświęciłeś/łaś swój czas by zostawić dla mnie parę słów :)
Przepraszam za weryfikację obrazkową ale ilość spamu jest porażająca i uciążliwa.