wtorek, 27 kwietnia 2010

O czym marzą dziewczynki ?

No właśnie, o czym marzą dziewczynki, te duże i te małe ?
Te małe marzą by być takie jak te duże i uwielbiają podkradać tym dużym buty, na wysokich obcasach :)  Pamiętam jak ukradkiem wyciągałam z szafy buty mojej mamy i paradowałam po pokoju  z zachwytem, stukając głośno obcasami. Codziennie przymierzałam czy już oby są na mnie dobre, i z błyskiem w oku mówiłam " już prawie pasują !"

Teraz będąc juz dużą dziewczynką z tęsknotą wspominam swoje dziecięce pantofelki. Pierwsze "lakierki", które wybłagałam płaczem i nie ważne, że były za małe, pragnęłam je mieć! I pamiętam pierwszy w nich spacer, dumna z chusteczką w ręce przecierałam pantofelki co 5 minut by lśniły :))

Gdy zobaczyłam na wystawie te czerwone buciczki poczułam się jak mała dziewczynka i zapragnęłam je mieć (jak to dobrze, ze mam córki :)). Kupiłam je swojej najmłodszej córeczce a ona nie rozstaje się z nimi. :) Gdy z nich wyrośnie, zapakuję je w pudełeczko i schowam głęboko w szafie, by po latach wyciągnąć i sprawić jej znowu radość :)



Pamiętam jak najstarsza córka będąc taka malutka dostała swoje pierwsze lakierki, tańczyła w nich cały dzień z radości. Wieczorem gdy już zasnęła zaczęłam szukać gdzie też schowała te swoje buciki, pod łóżkiem, na półce, nigdzie nie ma... odkrywam kołderkę a ona smacznie śpi w swoich nowych pantofelkach :))

No i koniec o marzeniach, czas wracać do rzeczywistości, lektura czeka ;)  Właściwie to też temat marzeń bo dotyczy wejścia Polski do strefy euro :)

23 komentarze:

  1. Buciki prześliczne... :) Z łezką w oku wspominam swoje... i córek dziś dorosłych "babek"...
    Kalina uwielbiała się stroić i przebierać w ciągu dnia jakieś? hmmm 6 razy :) Lakierki były niezbędne! :)
    Marta, w zamierzchłej przeszłości - pulpecik słodki - musiała mieć "eleganckie" pantofelki... Bzik na punkcie butów u niej obecny do dziś! ;)
    A do czerwonych botków słabość mam ja...
    Dziękuję Beatko - uroczy post! :)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak byłam mała, też zawsze podkradałam buty, babci, bo moja mama zawsze na płaskim, nad czym ubolewałam niesamowicie...
    Buciki twojej córci są przecudne, tez bym się nie mogła oprzeć zakupowi, dlatego w przyszłości mam nadzieję na córę, bym mogła jej właśnie takie buciki podarować :)
    Póki co sprawiam radość sobie, i podobnie jak anya.es mam słabość do czerwonych. I skąd to się bierze? :0

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne pantofelki...Ja również pamiętam swoje pierwsze czarne lakierki w białe groszki z malutka kokardką...Ech wspomnień czar!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne buciki:) Moja córa wybłagała, a w zasadzie wypłakała:), pierwsze lakierki w wieku wczesnoprzedszkolnym. I od razu, w pierwszy dzień lansu, zdarła je na murku:) I to zdarła na amen, żadna renowacja nie wchodziła w grę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Moich nie pamietam, ale za to mojej corki, byly bialutkie z kolorowa jak tecza gumeczka zamiast paseczkow. Na trzeci dzien corcia wpadla w nich do parku i na hustawke a przy hamowaniu oderwala obydwie zolowki...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj czerwone buciki to jest to ! moja Zuzia podczas zakupów za granicą, gdzie szalałam w sklepie obuwniczym, przyniosła mi na ręce, ze chce własnie te ! a miała jakies...2 latka ! nosiła je dzielnie prawie rok ! i jak strasznie płakała jak z nich wyrosła :/

    Twoje są śliczne i jeśli możesz, zdradź Kochana, gdzie takie kupić?? dziewcze byłoby przeszczęśliwe ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne te buciczki ja też uwielbiam lakiereczki i też mam malutką córeczkę która uwielbia te buciki

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez kiedys 'wychlipalam' czerwone lakierki.Byly nieziemsko drogie...A potem poszlam w nich do kosciola,ukleknawszy zalamalam jeden 'nosek'.Wrocilam do domu z moim wlasnym nosem do ziemi no i...dostalo mi sie...'wojenka na slowa' rzecz jasna,ale ta bywala dla mnie gorsza,niz tegie lanie,ktorego nie dostalam nigdy...Ehhh...wspomnienia.Samo zycie:-)
    Moja corcia nigdy nie chciala pieknych,lakierowanych bucikow.Wolala czlapac rowno po ziemi w sportowych-markowych.Kupila jednak potem-czarne,na wysokiej szpilce,gdy juz dorosla:-)
    A co z tym 'euro'? Takze 'strefa marzen'??Niech sie lepiej Polsce nie marzy,bo konsekwencje tych 'marzen sa nieobliczalne',co potwierdza doswiadczenie chocby Niemiec,ktorzy do dzis wzdychaja do 'marki'.Dania w dwoch kolejnych glosowaniach stanowczo odrzucila unie walutowa.Podono ma byc nastepne i to takze bedzie na sto procent przeglosowane na 'nie'.Dunczycy kochaja swoja 'korone' i lepiej,niech tak zostanie...
    Pozdrawiam cieputko-psiankaDK

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak fajnie, że się podzieliłyscie swoimi wspomnieniami bucikowymi :) Przeczytałam każdy z uśmiechem na twarzy :) Te obdarte buciki, hmmm skad ja to znam :))
    Dziękuję za komentarze :)

    Cos w tym jest, że kobietki czy to małe czy duże lubią czerwone lakierowane buciki ;)

    Magdo pantofelki kupiłam w Kappahl, mają taka kolekcję Vintage Stories i do kupienia są piękne ciuchy vintage z lat 50 , miedzy innymi dla dzieci i te buciczki właśnie, można zobaczyc na stronie http://www.kappahl.com/pl/

    MIMI własnie odwiedziłam ostatnio Twój blog i podziwialam, i co mi się miedzy innymi podobało to pantofelki Twojej córci, piękne!

    Psianko a no Dania kraj bogaty to się nie dziwię, że euro im nie potrzebne ;) Polska jest niestety krajem zbyt ubogim by mogła sobie sama radzić bez pomocy innych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Beatko...
    Wiem,ze powinnam byla zabezpieczyc te zdjecia.Mowilam o tym Mezowi,ale jakos zapomnial i oto wlasnie konsekwencja.
    Na szczescie mam mozliwosc 'namierzenia' piractwa.Naczytalam sie tez w okienku skarg o tych procedurach 'of complaints'-one wyraznie zniechecaja do prawnego scigania piractwa,zas'blogspot' nie ma takich mozliwosci,wiec odwoluje do komisji w U.S.,czyli macierzystej siedziby
    'Google'.Jest tam nawet formularz zgloszeniowy,gdzie nalezy opisac to wszystko w szczegolach i potwierdzic linkami a w dodatku wyslac im nie mail'em,lecz'snail'em:-)Dla mnie to smieszne i niewlasciwe traktowanie dotknietych tym blogowiczow.Nastepne zdjecia postaram sie zabezpieczyc,choc wydawalo mi sie,ze jesli mam adnotacje o 'copyright',nikt przy zdrowych zmyslach nie uzna tego za 'the right to copy':-)
    Jeszcze o 'euro':Polska i Polacy tylko na tym straca.Zloty jest nadal mocny i tylko dzieki temu wszelkie transakcje odbywaja sie nieomal prawidlowo a kryzys obszedl sie z PL w miare lagodnie.Bogactwo,czy ubogosc kraju nie ma z unia monetarna wlasciwie nic wspolnego.Wlasnie przez ujednolicenie pieniadza,zaznaczy sie 'nowy kryzys',czyli upadek transakcyjny wewnatrz Unii.W tym jest cala 'bida'.
    Pozdrawiam serdecznie-psiankaDK

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehh to były czasy!
    Do dziś z rozrzewnieniem wspominam jak to na mszy siedząc pod samiuśkim ołtarzem plułam na chusteczkę i glansowałam lakierki - mina moich rodziców bezcenna;]

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej czerwone lakierki w czasach naszego dzieciństwa(prl) to było naprawdę coś.Ja swoje dostałam zimą.Pech chciał ,że wtedy akurat mamie udało się kupić. Mama obiecała mi ,że na wiosnę założę moje nowe buciki i pójdziemy do ZOO. Tyle ,że do wiosny nóżki mi niestety urosły.Rozpacz była okrutna. Czasy były dość siermiężne ,więc poprosiłam mamę żeby wycięła mi noski. Tak się stało i poszłyśmy. Do kanonu rodzinnego weszło moje "kiedy pójdziemy do zoola?" Cytowane jest za każdym razem kiedy moje panienki mają nowe pantofelki.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. mam lekkiego bzika na punkcie czerwonego obuwia....wiec...
    Ave!

    OdpowiedzUsuń
  14. To absolutna parawda! Pierwsze lakierki, które na dodatek stukają, dla kazdej dziewczynki to wielkie wydarzenie!!! Pamiętam swoje...kupiłam je z tatą i tak bardzo bałam się, ze tata w końcu mi ich nie kupi, ze wybrałam pierwsze lepsze....mimo, ze bardzo uciskały :) ALe to było najmniej ważne w tamtej chwili..na moje szczęście z czasem się rozchodziły :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech, ja lakierki z butiku miałam w wieku lat około dwunatu, wcześniej byłam niezwykle kobiecą jedenastolatką w rzadkiej urody :plastikach: na kaczuszce, podbieranych mamie pod różnymi pretekstami:)
    Moja młodzież już nieco inna- moja nastolatka chciała do sukienki w stylu elf założyć wysokie adidasy- gdy pożyczyłam jej czółenka, stwierdziła, że nie dość, że dziwactwo, to jeszcze potwornie niewygodne...
    Ale pare dni spytała, czy może znów bym jej nie pożyczyła:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj
    Oj tak, wiem coś o kupowaniu bucików córeczce ;)jakoś tak wybierając się do sklepów z sentymentem i radością patrzę na te wszystkie cudowności dla małych księżniczek.Marta niedawno też dostała swoje pierwsze lakierki-wrzosowe ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. łaaaa, zachwyciłam się tym uroczym kubeczkiem w kropki ze zdjecia :D
    a zdjęcia z butkami bardzo urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja do dziś marzę o czerwonych bucikach...

    OdpowiedzUsuń
  19. śliczne te buciki:) pamiętam, że kiedy byłam mała też miałam takie czerwone lakierki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudne pantofelki, ja też kiedyś miałam wymarzone czerwone lakiereczki wieku 6 lat;)

    Ha! Śliwkowy kubek w kropeczki z Nanu Nana! Mam z tej serii cukierniczkę, dzbanuszek i filiankę do espresso!:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za Wasze wspomnienia bucikowe :)

    mama Milenki zgadza się, kropeczki z Nanu :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi i dziękuję że poświęciłeś/łaś swój czas by zostawić dla mnie parę słów :)
Przepraszam za weryfikację obrazkową ale ilość spamu jest porażająca i uciążliwa.