Groszkowe siostry powstały na zamówienie. Bardzo sympatyczne panienki, wesołe, rozgadane ;) Jedna z nich dziś odleciała do nowej właścicielki, wraz z nią poleciał lniany ptaszek wypełniony lawendą :)
I zostawię trochę kolorów wiosennych, z zapachem bzu i stokrotek. Ten stokrotkowy bukiecik dostałam od moich dziewczynek w prezencie :)
Strony
wtorek, 11 maja 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010
O czym marzą dziewczynki ?
No właśnie, o czym marzą dziewczynki, te duże i te małe ?
Te małe marzą by być takie jak te duże i uwielbiają podkradać tym dużym buty, na wysokich obcasach :) Pamiętam jak ukradkiem wyciągałam z szafy buty mojej mamy i paradowałam po pokoju z zachwytem, stukając głośno obcasami. Codziennie przymierzałam czy już oby są na mnie dobre, i z błyskiem w oku mówiłam " już prawie pasują !"
Teraz będąc juz dużą dziewczynką z tęsknotą wspominam swoje dziecięce pantofelki. Pierwsze "lakierki", które wybłagałam płaczem i nie ważne, że były za małe, pragnęłam je mieć! I pamiętam pierwszy w nich spacer, dumna z chusteczką w ręce przecierałam pantofelki co 5 minut by lśniły :))
Gdy zobaczyłam na wystawie te czerwone buciczki poczułam się jak mała dziewczynka i zapragnęłam je mieć (jak to dobrze, ze mam córki :)). Kupiłam je swojej najmłodszej córeczce a ona nie rozstaje się z nimi. :) Gdy z nich wyrośnie, zapakuję je w pudełeczko i schowam głęboko w szafie, by po latach wyciągnąć i sprawić jej znowu radość :)
Pamiętam jak najstarsza córka będąc taka malutka dostała swoje pierwsze lakierki, tańczyła w nich cały dzień z radości. Wieczorem gdy już zasnęła zaczęłam szukać gdzie też schowała te swoje buciki, pod łóżkiem, na półce, nigdzie nie ma... odkrywam kołderkę a ona smacznie śpi w swoich nowych pantofelkach :))
No i koniec o marzeniach, czas wracać do rzeczywistości, lektura czeka ;) Właściwie to też temat marzeń bo dotyczy wejścia Polski do strefy euro :)
Te małe marzą by być takie jak te duże i uwielbiają podkradać tym dużym buty, na wysokich obcasach :) Pamiętam jak ukradkiem wyciągałam z szafy buty mojej mamy i paradowałam po pokoju z zachwytem, stukając głośno obcasami. Codziennie przymierzałam czy już oby są na mnie dobre, i z błyskiem w oku mówiłam " już prawie pasują !"
Teraz będąc juz dużą dziewczynką z tęsknotą wspominam swoje dziecięce pantofelki. Pierwsze "lakierki", które wybłagałam płaczem i nie ważne, że były za małe, pragnęłam je mieć! I pamiętam pierwszy w nich spacer, dumna z chusteczką w ręce przecierałam pantofelki co 5 minut by lśniły :))
Gdy zobaczyłam na wystawie te czerwone buciczki poczułam się jak mała dziewczynka i zapragnęłam je mieć (jak to dobrze, ze mam córki :)). Kupiłam je swojej najmłodszej córeczce a ona nie rozstaje się z nimi. :) Gdy z nich wyrośnie, zapakuję je w pudełeczko i schowam głęboko w szafie, by po latach wyciągnąć i sprawić jej znowu radość :)
Pamiętam jak najstarsza córka będąc taka malutka dostała swoje pierwsze lakierki, tańczyła w nich cały dzień z radości. Wieczorem gdy już zasnęła zaczęłam szukać gdzie też schowała te swoje buciki, pod łóżkiem, na półce, nigdzie nie ma... odkrywam kołderkę a ona smacznie śpi w swoich nowych pantofelkach :))
No i koniec o marzeniach, czas wracać do rzeczywistości, lektura czeka ;) Właściwie to też temat marzeń bo dotyczy wejścia Polski do strefy euro :)
czwartek, 22 kwietnia 2010
Ceramika
Lepię. Ostatnio na warsztatach ceramicznych nie mając zupełnie pomysłu na nic, ot tak zaczęłam robić obrazki. Kafelek z gliny pomalowany angobą w kolorze ecru i taki prosty rysuneczek. Takich obrazków powstało kilka, na pozostałych są domki, kamieniczki i takie tam. Jeden z nich, ten najpierwszy przyniosłam już do domu , reszta jeszcze się suszy i czeka w pracowni na wypalenie. Marzy mi się kuchnia z własnoręcznie robionymi kafelkami, takimi prymitywnymi, z mnóstwem krzywizn, zupełna prostota, uwielbiam takie klimaty.
Poza tym z białej ceramicznej glinki powstaje Ktoś, ale o tym w innym czasie ;)
Pozdrawiam
Poza tym z białej ceramicznej glinki powstaje Ktoś, ale o tym w innym czasie ;)
Pozdrawiam
niedziela, 18 kwietnia 2010
Moja pierwsza Cloth & Clay Doll
Lala wykonana z papier mache i tkaniny, malowana akrylami, zabezpieczona lakierem akrylowym.
Miała być to lalka w stylu primitive doll ale chyba taka nie wyszła do końca. Bardzo fajnie się ja tworzyło. Cały czas była wielkim znakiem zapytania dopiero po pomalowaniu byłam z niej zadowolona :) Mój mąż stwierdził, że to jakaś Meksykanka ;) Juz mi chodzą po głowie kolejne tego typu lale :)
Przy okazji pochwale się jaki cudny prezent przyleciał do mnie od Marysi.
Marysiu bardzo dziękuję, ten imbryczek- igielniczek jest cudowny :)
Miała być to lalka w stylu primitive doll ale chyba taka nie wyszła do końca. Bardzo fajnie się ja tworzyło. Cały czas była wielkim znakiem zapytania dopiero po pomalowaniu byłam z niej zadowolona :) Mój mąż stwierdził, że to jakaś Meksykanka ;) Juz mi chodzą po głowie kolejne tego typu lale :)
Przy okazji pochwale się jaki cudny prezent przyleciał do mnie od Marysi.
Marysiu bardzo dziękuję, ten imbryczek- igielniczek jest cudowny :)
sobota, 10 kwietnia 2010
...
O śmierci bez przesady
Nie zna się na żartach,
na gwiazdach, na mostach,
na tkactwie, na górnictwie, na uprawie roli,
na budowie okrętów i pieczeniu ciasta.
W nasze rozmowy o planach na jutro
wtrąca swoje ostatnie słowo
nie na temat.
Nie umie nawet tego,
co bezpośrednio łączy się z jej fachem:
ani grobu wykopać,
ani trumny sklecić,
ani sprzątnąć po sobie.
Zajęta zabijaniem,
robi to niezdarnie,
bez systemu i wprawy.
Jakby na każdym z nas uczyła się dopiero.
Tryumfy tryumfami
ale ileż klęsk,
ciosów chybionych,
i prób podejmowanych od nowa !
Czasami brak jej siły,
żeby strącić muchę z powietrza.
Z niejedną gąsienicą
przegrywa wyścig w pełzaniu.
Te wszystkie bulwy, strąki,
czułki, płetwy, tchawki,
pióra godowe i zimowa sierść
świadczą o zaległościach
w jej marudnej pracy.
Zła wola nie wystarcza
i nawet nasza pomoc w wojnach i przewrotach,
to, jak dotąd, za mało.
Serca stukają w jajkach.
Rosną szkielety niemowląt.
Nasiona dorabiają się dwóch pierwszych listków,
a często i wysokich drzew na horyzoncie.
Kto twierdzi, ze jest wszechmocna,
sam jest żywym dowodem,
że wszechmocna nie jest.
Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne.
Śmierć
zawszę o tę chwilę przybywa spóźniona.
Na próżno szarpie klamką
niewidzialnych drzwi.
Kto ile zdążył,
tego mu cofnąć nie może
Wisława Szymborska
czwartek, 1 kwietnia 2010
Przekornie ;)
Zamiast świątecznych kolorowych jajek, muchomorki. A niech tym razem będzie inaczej. Prima Aprilisowo :))

Jajka tez będą, jutro zaczniemy kolorowanie, czyli to co dzieci lubią najbardziej :)
Akcencik świąteczny zostawię, baranek którego zrobiłam ładnych parę lat wstecz, towarzyszy nam co roku, dzielnie pilnując w koszyku pisanek :)

Wszystkim odwiedzającym mój blog życzę Wesołych i Kolorowych Świąt Wielkanocnych
Jajka tez będą, jutro zaczniemy kolorowanie, czyli to co dzieci lubią najbardziej :)
Akcencik świąteczny zostawię, baranek którego zrobiłam ładnych parę lat wstecz, towarzyszy nam co roku, dzielnie pilnując w koszyku pisanek :)
poniedziałek, 29 marca 2010
Antoni i Antonina
Chorobowo było u nas ostatnimi czasy, wszelakim wirusom mówimy już STOP ! Za oknem słoneczko puszcza promyki w naszą stronę, powietrze pachnie wiosną, robi się optymistycznie, to lubię.
Odreagowując ten chorobowy czas stworzyłam taką wiosenną zakochaną króliczą parkę - Antoni i Antonina :) (jak widzicie, pocięłam nieco nowe tkaniny ;)
Powstał też lniany pojemniczek w którym zamieszkały moje akryle.



Poza szyciem nacieszyłam duszę pięknym głosem Kuby Badacha, byłam wczoraj na koncercie Poluzjantów i dziś od rana podśpiewuję ...
klik Gdyby nie ty...
Odreagowując ten chorobowy czas stworzyłam taką wiosenną zakochaną króliczą parkę - Antoni i Antonina :) (jak widzicie, pocięłam nieco nowe tkaniny ;)
Powstał też lniany pojemniczek w którym zamieszkały moje akryle.



Poza szyciem nacieszyłam duszę pięknym głosem Kuby Badacha, byłam wczoraj na koncercie Poluzjantów i dziś od rana podśpiewuję ...
klik Gdyby nie ty...
środa, 24 marca 2010
O pewnej zdolnej kobietce
Dzwonek do drzwi. listonosz. przesyłka. ciekawe od kogo? wow! ale niespodzianka. jakie cudne !
Tak właśnie było, gdy dostałam prezent od pewnejzdolnej kobietki :)Piękne rysunki, które oprawię w ramki i powieszę na ścianie by móc nacieszać nimi oczy. Do tego piękny, romantyczny notesik na zapiski życiowe :) Dziękuję Kasiu sprawiłaś mi, a właściwie to całej mojej rodzinie dużo radości tą przesyłką, oglądaliśmy i wyjść z podziwu nie mogliśmy. Piękne !


Tak właśnie było, gdy dostałam prezent od pewnejzdolnej kobietki :)Piękne rysunki, które oprawię w ramki i powieszę na ścianie by móc nacieszać nimi oczy. Do tego piękny, romantyczny notesik na zapiski życiowe :) Dziękuję Kasiu sprawiłaś mi, a właściwie to całej mojej rodzinie dużo radości tą przesyłką, oglądaliśmy i wyjść z podziwu nie mogliśmy. Piękne !


czwartek, 11 marca 2010
Ala i Krysia
Wreszcie się doczekały. Uszyłam je dosyć dawno ale odłożyłam na potem ich wykończenie. To "potem" trwało i trwało, w końcu zmobilizowałam się, pozszywałam panienki, no i są :) Wiecie co lubię najbardziej w tym swoim tworzeniu ? Moment, jest to zazwyczaj rano bo szyję przeważnie w nocy gdy w domu cisza, kiedy dziewczynki po raz pierwszy widzą gotowe dzieło :) Ile przy tym jest radości i zachwytów, to "achhhhhh mamo, jakie to piękneeee!" to dla mnie najlepsza recenzja :))
Przedstawiam Alicję, która mierzy 51 cm. I jest bardzo przytulaśna :)






Krysia mierzy 37 cm. Zrobiłam jej na bluzeczce matrioszkową aplikację ;)



Przedstawiam Alicję, która mierzy 51 cm. I jest bardzo przytulaśna :)






Krysia mierzy 37 cm. Zrobiłam jej na bluzeczce matrioszkową aplikację ;)



środa, 10 marca 2010
Gęsi przyleciały
Przyleciały i wiosnę zapowiadają :)
Wymodziłam taką zawieszkę gąskową z białego lnu i pomalowałam farbką do tkanin. Do tego malnęłam drewniany spinacz bieliznowy czerwoną farbką akrylową i pokropiłam go trochę, służy do przytrzymania gąskowej zawieszki np. na zasłonie okiennej :)




I jeszcze takie kolorowe gąski powstały :)


Poza tym od paru dni obserwujemy piękne zjawisko. Nad naszą miejscowością, codziennie przelatuje stado dzikich kaczek, przy tym wydaja z siebie takie dźwięki , że otwieram natychmiast okno by na nie popatrzeć :) Coś jakby plotkowały przy tym się kłócąc , dźwięki przekomiczne :)
Na koniec chcę Wam polecić coś pysznego. Świeża buła z masłem, bialym serem i miodem ( u mnie akacjowym). Pychota !

Milego dnia życzę :)
Wymodziłam taką zawieszkę gąskową z białego lnu i pomalowałam farbką do tkanin. Do tego malnęłam drewniany spinacz bieliznowy czerwoną farbką akrylową i pokropiłam go trochę, służy do przytrzymania gąskowej zawieszki np. na zasłonie okiennej :)




I jeszcze takie kolorowe gąski powstały :)


Poza tym od paru dni obserwujemy piękne zjawisko. Nad naszą miejscowością, codziennie przelatuje stado dzikich kaczek, przy tym wydaja z siebie takie dźwięki , że otwieram natychmiast okno by na nie popatrzeć :) Coś jakby plotkowały przy tym się kłócąc , dźwięki przekomiczne :)
Na koniec chcę Wam polecić coś pysznego. Świeża buła z masłem, bialym serem i miodem ( u mnie akacjowym). Pychota !

Milego dnia życzę :)
poniedziałek, 8 marca 2010
Ładuję akumulatory :)
Takie drobnostki a potrafią przywołać równowagę ducha :)
Jak je dziś rozpakowałam to aż pisnęłam z radości. Takie kolorowe, na poprawę humoru i nie są to cukierki ;) a tkaniny, jakie zafundowałam sobie w ramach przywoływania wiosny, a znalazłam je w tym sklepie. Jest tylko jeden problem, nie będę miała odwagi by je pociąć ;/ Bo tak już mam, chomikuje te najładniejsze tkaniny i odwlekam moment ich użycia, tłumacząc sobie, że może jednak coś innego z nich powstanie, może nie tym razem ;) i gapię się na nie i oczy nimi nacieszam, bo lubię :)


Znalazłam w ostatnim numerze mojego ulubionego Zwierciadła przepis na smaczną herbatkę, która za zadanie ma poprawić przemianę materii, krążenie krwi i odporność organizmu, jednym słowem dodać nam energii i siły tak bardzo potrzebnych o tej porze roku.
"Herbatka na ogień trawienny"
Ścieramy obrany korzeń imbiru. Dodajemy plasterek cytryny i zalewamy wrzątkiem. Gdy napar lekko przestygnie, słodzimy miodem. Pijemy 2-3 razy dziennie. Polecam !
I tak o to ładuję swoje wyczerpane za sprawą zimy akumulatory, oby do wiosny :)
P.S.
Dziękuje za Wasze przemiłe komentarze pod poprzednimi postami, bo one też dodają mi życiowej energii :)
Jak je dziś rozpakowałam to aż pisnęłam z radości. Takie kolorowe, na poprawę humoru i nie są to cukierki ;) a tkaniny, jakie zafundowałam sobie w ramach przywoływania wiosny, a znalazłam je w tym sklepie. Jest tylko jeden problem, nie będę miała odwagi by je pociąć ;/ Bo tak już mam, chomikuje te najładniejsze tkaniny i odwlekam moment ich użycia, tłumacząc sobie, że może jednak coś innego z nich powstanie, może nie tym razem ;) i gapię się na nie i oczy nimi nacieszam, bo lubię :)


Znalazłam w ostatnim numerze mojego ulubionego Zwierciadła przepis na smaczną herbatkę, która za zadanie ma poprawić przemianę materii, krążenie krwi i odporność organizmu, jednym słowem dodać nam energii i siły tak bardzo potrzebnych o tej porze roku.
"Herbatka na ogień trawienny"
Ścieramy obrany korzeń imbiru. Dodajemy plasterek cytryny i zalewamy wrzątkiem. Gdy napar lekko przestygnie, słodzimy miodem. Pijemy 2-3 razy dziennie. Polecam !
I tak o to ładuję swoje wyczerpane za sprawą zimy akumulatory, oby do wiosny :)
P.S.
Dziękuje za Wasze przemiłe komentarze pod poprzednimi postami, bo one też dodają mi życiowej energii :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























